Badanie i praktyka Zasady
Moje zakładki
    Nie masz jeszcze żadnych zakładek.

Część 1. Zbawienie przez krzyż

1.1 Cel przyjścia Jezusa jako Mesjasza

Jezus przyszedł jako Mesjasz, aby zbawić ludzkość, tzn. zrealizować cel opatrzności odnowy. Misją Jezusa było ustanowienie Królestwa Niebieskiego na ziemi. Wynika to z nauki, którą kierował do swoich uczniów: „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5:48).

Według Zasady osoba, która wypełniła cel stworzenia, nie popełnia grzechów, gdyż znajduje się w całkowitej harmonii z Bogiem oraz posiada boską naturę. Człowiek taki jest doskonały na równi z Ojcem Niebieskim. Jezus kierował taką naukę do swych uczniów z nadzieją, że będą mogli poprzez odnowę zrealizować cel stworzenia i stać się obywatelami Królestwa. Jezus uczył również modlitwy o wypełnienie Woli Boga — zarówno w niebie jak i na ziemi. Wzywał także ludzi: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest Królestwo Niebieskie” (Mt 4:17). Nie tylko Jezus, także Jan Chrzciciel, który przyszedł przygotować drogę dla Pana, ogłosił bliskość Królestwa (Mt 3:2).

Kim jest człowiek, który zrealizował cel stworzenia i osiągnął doskonałość na podobieństwo Ojca Niebieskiego? Ktoś taki jest w pełni połączony z Bogiem i całą swą osobą w pełni doświadcza Bożego Serca. Człowiek taki posiada boską naturę, a jego życie jest nierozerwalnie związane z Bogiem. Ponadto jest wolny od grzechu pierworodnego, a w związku z tym nie potrzebuje odkupienia — tym samym Mesjasza. Człowiek doskonały nie musi czynić wysiłków podczas modlitwy i praktykować wiary, tak jak czynią to upadli ludzie szukający Boga. Będąc wolnym od grzechu pierworodnego, człowiek doskonały nie przekazuje tej skazy swoim dzieciom, które również nie potrzebują Zbawiciela.

1.2 Czy zbawienie dokonało się przez krzyż?

Czy śmierć Jezusa na krzyżu, która przyniosła nam odkupienie, była wypełnieniem opatrzności odnowy? Gdyby tak było, to wyznawcy Jezusa odnowiliby swoją pierwotną naturę i zbudowali Królestwo Niebieskie na ziemi. Tymczasem na przestrzeni całej historii chrześcijaństwa nawet wśród najbardziej gorliwych chrześcijan nie było nikogo, kto trwałby w pełnej więzi z Bogiem. Żaden człowiek nie doświadczył w pełni Bożego Serca, ani nie posiadł boskiej natury. Nigdy nie było takiego chrześcijanina, który by nie potrzebował zbawienia oraz życia wypełnionego modlitwą i oddaniem. Nawet Święty Paweł, wielki mąż Boży, nie był zwolniony z religijnego życia i modlitwy (Rz 7:18.25). Żaden też chrześcijański rodzic, bez względu na swoją pobożność, nie może mieć dzieci wolnych od grzechu pierworodnego, które mogłoby wejść do Królestwa Niebieskiego bez łaski Odkupienia przez Zbawiciela. Chrześcijańscy rodzice przekazują grzech pierworodny swoim dzieciom.

Czego uczy nas doświadczenie pokoleń chrześcijan? Głównie tego, że łaska odkupienia przez krzyż nie wykorzeniła grzechu pierworodnego, ani nie odnowiła w pełni naszej pierwotnej natury. Jezus wiedział, że przez śmierć krzyżową nie może wypełnić celu dla którego przyszedł, dlatego złożył obietnicę powtórnego przyjścia. Boża Wola odnowy Królestwa Niebieskiego na ziemi jest absolutna i niezmienna, Jezus był tego świadom i miał nadzieję, że powróci by wypełnić ją do końca.

Czy w takim razie śmierć krzyżowa Jezusa była daremna? Oczywiście nie6 . Gdyby tak było, chrześcijaństwo nie mogłoby powstać i wywrzeć tak pozytywnego wpływu na historię. Także nasze osobiste doświadczenia mówią nam, jak wielka jest łaska odkupienia przez krzyż. Krzyż odkupił nasze grzechy, ale nie oczyścił nas z grzechu pierworodnego. Nie odnowił nas do stanu pierwotnej natury, w którym żylibyśmy wolni od grzechu, oraz nie umożliwił nam ustanowienia Królestwa Niebieskiego na ziemi.

Jakie jest znaczenie krzyża i zbawczej roli Jezusa? Bez odpowiedzi na to pytanie trudno prowadzić życie religijne w dzisiejszym świecie. Znaczenie krzyża można zrozumieć tylko wtedy, gdy się wniknie w sens śmierci Jezusa.

1.3 Śmierć Jezusa na krzyżu

Czy śmierć krzyżowa Jezusa była zgodna z Wolą Boga? Czy Bóg rzeczywiście pragnął śmierci Jezusa na krzyżu?

Słowa i czyny apostołów zachowane w Piśmie Świętym wskazują na to, że śmierć Jezusa pogrążyła wszystkich w smutku, strachu i oburzeniu. Na przykład Szczepan odczuwał gniew wobec przywódców żydowskich, nazywał ich mordercami oraz wypominał im ignorancję, brak wiary i złe czyny (Dz 7:51.53). Podobne uczucia mają po dziś dzień chrześcijanie. Gdyby śmierć Jezusa była planem Boga, to być może wprawiłaby uczniów w smutek, ale nigdy w wielką rozpacz. Nie byłoby też powodów do potępiania przywódców żydowskich, którzy się do tej śmierci przyczynili. Pełna bólu reakcja uczniów świadczy o tym, że śmierć Jezusa była aktem niesprawiedliwości i wielką tragedią.

Czy śmierć Jezusa była wydarzeniem nieuchronnym, predestynowanym przez Boga? Spójrzmy na to z punktu widzenia Bożej opatrzności.

Bóg powołał swój naród wybrany spośród potomków Abrahama. Ochraniał go, wychowywał, doświadczał przez próby i cierpienie. Zsyłał też proroków, którzy głosili ludowi w słowach pociechy obietnicę zesłania Mesjasza. Jedną z form przygotowań na przyjęcie Mesjasza była budowa Przybytku i Świątyni. Bóg ponownie zapowiedział nadejście Mesjasza w momencie narodzin Jezusa. Posłał również trzech mędrców ze Wschodu, starca Symeona, prorokinię Annę, Jana Chrzciciela i innych, aby dawali świadectwo o nadchodzącym Zbawicielu.

Częścią tych mesjańskich przygotowań były zwiastowane przez anioła cuda związane z poczęciem i narodzinami Jana Chrzciciela (Łk 1:13), o których głośno było w całej Judei (Łk 1:63.66). Późniejsze ascetyczne życie Jana Chrzciciela wywierało tak wielki wpływ na ludzi, że wielu zastanawiało się nad tym, czy Jan nie jest Chrystusem (Łk 3:15). Zsyłając człowieka o tak wielkiej osobowości jak Jan Chrzciciel, który miał świadczyć o Jezusie, Bóg pragnął pomóc Żydom uwierzyć w Jezusa.

Wolą Boga było, aby Żydzi uwierzyli w Jezusa jako Mesjasza, dlatego Żydzi, nauczeni, aby żyć zgodnie z Wolą Boga, powinni byli to uczynić.

Czy ukrzyżowanie miało być zwieńczeniem mesjańskiej misji Jezusa?

Zastanawiając się nad tym pytaniem, wsłuchajmy się w słowa samego Jezusa. Wszystko, co mówił i czynił, miało na celu przekonanie ludzi, że jest Mesjaszem. Zapytany o to co czynić, aby pełnić Wolę Boga, odpowiedział: Na tym polega dzieło Boga, abyście uwierzyli w tego, którego On posłał (J 6:29). Pewnego dnia, cierpiąc z powodu niewiary faryzeuszy, nie mając nikogo, z kim mógłby dzielić swoje serce, Jezus ze smutkiem patrzył na leżącą u podnóża góry Jerozolimę. Płakał, wiedząc jaki los czeka Żydów, prowadzonych dwa tysiące lat przez Boga z taką miłością i z takim trudem. Przepowiedział, że miasto zostanie zrównane z ziemią i nie pozostanie kamień na kamieniu. Wyrzucał ludziom ignorancję, mówiąc, że nie rozpoznali czasu swego nawiedzenia (Łk 19:44).

Ubolewał nad uporem i niewiarą mieszkańców Jerozolimy: Jeruzalem, Jeruzalem, ty zabijasz proroków i kamienujesz tych, którzy do ciebie są posłani. Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście (Mt 23:37). Jezus napominał tych, którzy znając Pisma, nie chcieli w niego uwierzyć: Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: to one właśnie dają o mnie świadectwo. A przecież nie chcecie przyjść do mnie, aby mieć życie (J 5:39–40). Przyszedłem w imieniu Ojca mego, a nie przyjęliście mnie... Gdybyście jednak uwierzyli Mojżeszowi, to byście i mnie uwierzyli (J 5:43–46).

Ileż znaków i cudów uczynił w swoich rozpaczliwych wysiłkach, aby przezwyciężyć ludzką niewiarę! Pomimo tego przywódcy religijni (niejednokrotnie świadkowie Jego cudów) kpili z niego i uważali, że jest opętany przez Belzebuba (Mt 12:44). W tej smutnej sytuacji Jezus wołał: Choćbyście mnie nie wierzyli, wierzcie moim dziełom, abyście poznali i wiedzieli, że Ojciec jest we mnie, a ja w Ojcu (J 10:38). Konfrontując swoich oponentów, Jezus bezlitośnie obnażał ich hipokryzję13. Przez swoje słowa i czyny starał się przekonać ludzi, że Bóg pragnie, aby w Niego uwierzyli. Gdyby ówcześni ludzie byli posłuszni Woli Boga i uwierzyli w Jezusa jako swego Mesjasza, czy znalazłby się wtedy ktokolwiek gotowy posłać go na krzyż?

Wszystkie przytoczone powyżej argumenty skłaniają nas do wniosku, że śmierć Jezusa na krzyżu była tragiczną konsekwencją nieświadomości i niewiary współczesnych mu ludzi; śmierć nie była potrzebna do całkowitego wypełnienia misji Mesjasza. Najwymowniej świadczą o tym słowa Jezusa wypowiedziane na krzyżu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią (Łk 23:34).

Gdyby pierwotnym zamiarem Boga była śmierć na krzyżu, to Jezus, znając przeznaczoną sobie drogę, byłby na to przygotowany. Dlaczego więc modlił się trzy razy: „Ojcze mój, jeśli to możliwe, niech mnie ominie ten kielich! Wszakże nie jak ja chcę, ale jak Ty” (Mt 26:39). W rzeczywistości Jezus wypowiedział te rozpaczliwe słowa, ponieważ zdawał sobie sprawę, że jego śmierć zniweczy nadzieję na ustanowienie Królestwa Niebieskiego na ziemi. Wiedział, że dla Boga, który od Upadku człowieka czynił wszystko, aby tę nadzieję spełnić, będzie to bolesnym rozczarowaniem, i że świat wciąż będzie doświadczał cierpienia, czekając na Powtórne Przyjście.

Jezus powiedział: „Jak Mojżesz wywyższył węża na pustyni, tak potrzeba, by wywyższono Syna Człowieczego” (J 3:14). Kiedy Izraelici przestali wierzyć Mojżeszowi podczas wędrówki do Kanaanu, pojawiły się jadowite węże i zaczęły ich zabijać. Wtedy Bóg polecił Mojżeszowi uczynić węża z brązu i umieścić go na palu, by każdy ukąszony, który na niego spojrzy, mógł uratować swe życie (Lb 21:4.9). Jezus przewidywał, że z powodu niewiary narodu wybranego ludzkość zostanie skazana na piekło. Spodziewał się, że zostanie przybity do krzyża na podobieństwo mojżeszowego węża z brązu, aby zbawić ludzkość i dać odkupienie tym wszystkim, którzy będą na niego spoglądać. Jezus z bólem w sercu wypowiedział powyższe proroctwo, ponieważ zakładał taką ewentualność.

Kolejnym argumentem przemawiającym za tym, że śmierć Jezusa na krzyżu nie była Wolą Boga, ale rezultatem niewiary ludzi, jest zagłada narodu wybranego po ukrzyżowaniu (Łk 19:44). Było to wbrew biblijnemu proroctwu, że Mesjasz zasiądzie na tronie Dawida i zapoczątkuje wieczne królestwo: Albowiem Dziecię nam się narodziło, Syn jest nam dany, na Jego barkach spoczęła władza. Nazwano Go imieniem: Przedziwny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Przedwieczny, Książę Pokoju. Wielkie będzie Jego panowanie w pokoju bez granic na tronie Dawida i nad Jego królestwem, które On utwierdzi i umocni prawem i sprawiedliwością, odtąd i na wieki. Zazdrosna miłość Pana Zastępów tego dokona (Iz 6:5–6). Podobnie prorokował Anioł Marii podczas Zwiastowania: Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca (Łk 1:31–33).

Od czasów Abrahama Bóg prowadził naród izraelski przez różnorakie trudności i miał wobec niego bardzo konkretne plany. Bóg zesłał do tego narodu Mesjasza, by z jego pomocą ustanowić na ziemi wieczne Królestwo Niebieskie. Przywódcy żydowscy, prześladując Jezusa i wydając go na śmierć krzyżową, doprowadzili do tego, że Izrael utracił kwalifikacje narodu wybranego, odpowiedzialnego za rozpoczęcie budowy Bożego Królestwa. W następnym pokoleniu Żydzi zostali rozproszeni po całym świecie i od tamtej chwili cierpią prześladowania i ucisk. Można stwierdzić, że tragedia narodu wybranego jest konsekwencją błędu popełnionego przez ludzi, którzy zamiast przyjąć swego Mesjasza skazali go na śmierć, udaremniając tym samym wypełnienie opatrzności zbawienia. Nie tylko zresztą Żydzi, lecz także wielu chrześcijan dźwigało i dźwiga krzyż, częściową odpowiedzialność za zbiorowy grzech zabicia Jezusa.

1.4 Zakres zbawienia przez krzyż a cel Powtórnego Przyjścia Jezusa

Co by się stało, gdyby Jezus nie został ukrzyżowany? Wówczas mógłby dokonać zbawienia duchowego jak i fizycznego oraz ustanowić Królestwo Niebieskie na ziemi. Zostało to przepowiedziane przez proroka Izajasza, przez anioła podczas Zwiastowania oraz przez samego Jezusa słowami: „Królestwo Niebieskie jest blisko” (Iz 9:5–6; Łk 1:31–33; Mt 4:17).

Bóg stworzył człowieka „z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza tchnienie życia, wskutek czego stał się człowiek istotą żywą” (Rdz 2:7), obdarzoną duchem i ciałem. Upadek także nastąpił w wymiarze duchowym i fizycznym.

Dlatego Jezus przyszedł, aby zapewnić całkowite zbawienie, zarówno w aspekcie duchowym jak i fizycznym. Wiara w Jezusa to dążenie do jedności z nim. Jezus porównał się do krzewu winnego, a swoich uczniów do latorośli (J 15:5). Powiedział: „W owym dniu poznacie, że Ja jestem w Ojcu Moim, i wy we mnie, a Ja w was” (J 14:20). Jezus musiał przyjść w ciele, ponieważ tylko tak mógł zbawić upadłych ludzi duchowo i fizycznie. Gdyby ludzie uwierzyli oraz zjednoczyli się z Jezusem duszą i ciałem, wówczas mogliby być zbawieni duchowo i fizycznie. Niestety, stało się inaczej, ludzie nie uwierzyli i skazali Jezusa na krzyż. Ciało Mesjasza zostało wydane na okup dla Szatana. Dlatego nawet ci chrześcijanie, którzy są duchowo zjednoczeni z Jezusem, w wymiarze cielesnym, podobnie jak ciało Jezusa, wystawieni są na ataki Szatana.

Żaden wierzący chrześcijanin nie może poprzez krzyż Jezusowy dostąpić fizycznego zbawienia. Grzech pierworodny, przekazywany od Adama z pokolenia na pokolenie, nie został wykorzeniony; mają go nawet najbardziej pobożni Chrześcijanie i wydane przez nich na świat potomstwo. By zapobiec nieustannym atakom Szatana, który z powodu Upadku ma nad nami kontrolę, głównie poprzez nasze ciała, wiara osobista wiedzie nas często drogą umartwień i negacji ciała. Aby usunąć te przyczyny, które mimo zbawczej śmierci Jezusa wciąż istnieją i które umożliwiają ataki Szatana, jesteśmy zachęcani do „nieustannej modlitwy” (I Tes 5:17).

Jezus nie przyniósł całkowitego zbawienia, ponieważ jego ciało zostało zniszczone przez Szatana. Położył jednak fundament pod zbawienie duchowe, zapewniając poprzez odkupieńcze przelanie krwi na krzyżu swe przyszłe zmartwychwstanie. W rezultacie, choć zbawienie fizyczne pozostaje nieosiągalne, od czasu zmartwychwstania Jezusa wszyscy wierzący czerpią korzyści z duchowego zbawienia.

Zbawienie przez ofiarę krzyża jest jedynie zbawieniem duchowym. Grzech pierworodny pozostaje aktywny w ciałach nawet najbardziej pobożnych Chrześcijan i jest przekazywany potomkom. Im większa wiara człowieka, tym zacieklej musi walczyć z grzechem, który w nim tkwi.

Nawet Święty Paweł, najgorliwszy z apostołów, biadał nad tym, że nie potrafi sprawić, aby grzech nie atakował jego ciała: "Albowiem wewnętrzny człowiek we mnie ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu, mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z tego ciała, co wiedzie ku tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! Tak więc umysłem służę Prawu Bożemu, ciałem zaś — prawu grzechu" (Rz 7:22–25). Stwierdzenie to uwidacznia sprzeczność między szczęściem, jakie Paweł odczuwał doświadczając duchowego zbawienia, a udręką, jaką sprawiała mu niemożność osiągnięcia zbawienia fizycznego. W podobnym duchu mówił św. Jan Ewangelista: "Jeśli mówimy, że nie mamy grzechu, to samych siebie oszukujemy i nie ma w nas prawdy.... Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, czynimy Go kłamcą i nie ma w nas Jego nauki" (I J 1:8–10). My, którzy otrzymujemy zbawienie dzięki ukrzyżowaniu Chrystusa, nie możemy zrzucić z siebie łańcuchów grzechu, gdyż grzech pierworodny wciąż w nas działa. Aby go wykorzenić i dokończyć dzieło fizycznego zbawienia, Jezus musi ponownie przyjść na ziemię. Dopiero wtedy cel Bożego zbawienia zostanie wypełniony zarówno na poziomie duchowym jak i fizycznym.

1.5 Dwa rodzaje proroctw dotyczących krzyża

Jeżeli śmierć Jezusa nie była konieczna dla wypełnienia jego mesjańskiej misji, to dlaczego w Księdze Izajasza znajdują się przepowiednie mówiące o męce Mesjasza? (Iz 53)?

Wielu wierzy, że Biblia zawiera jedynie proroctwa o cierpieniu Jezusa. Czytając Pismo Święte w kontekście Zasad, łatwo można zauważyć, że zawiera ono także proroctwa o przeciwnej treści. Dla przykładu, między innymi u tegoż Izajasza (Iz 9, 11, 60) oraz we fragmencie ewangelii dotyczącym zwiastowania maryjnego (Łk 1:31-33) zostało przepowiedziane, że Jezus za swego życia stanie się Królem Królów i ustanowi na ziemi wieczne królestwo. Naturalnie rodzi się pytanie: dlaczego Bóg przekazał dwa sprzeczne proroctwa dotyczące Jezusa?

Bóg stworzył człowieka w taki sposób, że jego droga do doskonałości prowadzi poprzez wypełnienie przypisanej mu odpowiedzialności (patrz Stworzenie 5.2.2). Popełniając Upadek, pierwsi przodkowie ludzkości nie wypełnili swej odpowiedzialności. Człowiek w swym życiu ma dwie opcje do wyboru: wywiązać się ze swojej odpowiedzialności, czyli żyć zgodnie z Wolą Boga, albo zawieść — żyć wbrew Woli Boga.

Na potwierdzenie niniejszej zasady przytoczmy kilka przykładów biblijnych. Adam w Raju był odpowiedzialny za to, by powstrzymać się od spożycia owocu z drzewa poznania dobra i zła. Adam mógł albo okazać posłuszeństwo Bożemu przykazaniu i osiągnąć doskonałość, albo zjeść owoc i umrzeć. Biblia mówi, że wybrał drugą możliwość.

W Epoce Starego Testamentu Bóg dał człowiekowi Dziesięć Przykazań i Prawo Mojżeszowe, których przestrzeganie było warunkiem zbawienia. Odpowiedzialnością ludzi było żyć według Prawa i dostąpić zbawienia, i odwrotnie — brak odpowiedzialności polegający na łamaniu prawa w konsekwencji prowadził do upadku (Pwt 30:15-20).

Izraelici po opuszczeniu Egiptu w trakcie wędrówki do Kanaanu byli odpowiedzialni za to, by słuchać wskazówek Mojżesza. Mogli oni albo z wiarą zjednoczyć się z Mojżeszem i wejść do Ziemi Obiecanej, albo się nie zjednoczyć i nie wejść. Bóg co prawda obiecał wprowadzić Izraelitów do Kanaanu (Wj 3:8) i polecił to Mojżeszowi, ale z braku wiary ci, którzy mieli tam dotrzeć, pomarli na pustyni, a do obiecanej krainy dotarli dopiero ich potomkowie.

Każdy człowiek posiada własną część odpowiedzialności, którą może spełnić, albo też nie. Jakość życia zależy od wypełnienia bądź nie wypełnienia tej odpowiedzialności. Człowiek może spełnić Wolę Boga albo ją pogwałcić. Z tego powodu w Biblii istnieją dwa typy proroctw.

Zesłanie Mesjasza jest odpowiedzialnością Boga, wiara w Niego — odpowiedzialnością człowieka. Naród żydowski mógł uwierzyć w Jezusa, albo Go odrzucić. Bóg pragnął by uwierzono, ale wiedząc, że odpowiedzialność człowieka jest nieprzewidywalna, dał dwa rodzaje proroctw. W jednym przepowiedział, że jeśli ludzie nie uwierzą, to Jezusa czeka śmierć (Iz 53). W drugim ogłosił, że ludzie uznają Jezusa za Mesjasza i pomogą mu chwalebnie wypełnić Bożą Wolę (Iz 9, 11, 60; Łk 1:31). Kiedy Jezus umarł na krzyżu w skutek niewiary ludu wybranego, zostały spełnione jedynie proroctwa pierwszego rodzaju. Pozostałe czekają na swoje spełnienie podczas Powtórnego Przyjścia Chrystusa.

1.6 Fragmenty Ewangelii, które zdają się wskazywać, że Jezus wierzył w konieczność swej śmierci

W Ewangeliach można znaleźć wersety, w których Jezus mówi o swojej śmierci na krzyżu tak, jak gdyby była ona konieczna do zbawienia. W szesnastym rozdziale Mateusza apostoł Piotr, usłyszawszy Jezusa mówiącego o swoim bliskim ukrzyżowaniu, zaczął przekonywać swego Mistrza, że to nie może nastąpić. Jezus wówczas skarcił go słowami: „Zejdź mi z oczu, szatanie! Jesteś mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki!” (Mt 16:23) Jeśli Jezus nie przyszedł umrzeć, to dlaczego tak ostro zganił Piotra? Odpowiedź można zrozumieć w kontekście opatrznościowego czasu: kiedy Jezus wypowiadał te ostre słowa, niewiara narodu wybranego zniweczyła już podejmowane przez Niego wysiłki na rzecz zbawienia duchowego i fizycznego. Jezus był już wtedy zdecydowany iść drogą krzyża (Łk 9:31) i traktował to jako warunek odszkodowania, mogący umożliwić ludzkości duchowe zbawienie. Piotrowa perswazja mogła przeszkodzić w otwarciu drogi nawet do duchowego zbawienia, stąd taka, a nie inna odpowiedź.

Drugim przykładem są ostatnie słowa Jezusa na krzyżu: — „Wykonało się!” (J 19:30) Jezus nie wypowiedział ich z myślą, że przez śmierć na krzyżu całkowicie wypełnił opatrzność zbawienia. Kiedy Jezus zrozumiał, że nie przezwycięży niewiary człowieka, wówczas wybrał drogę krzyża, by duchowo zbawić ludzi. Zbawienie fizyczne zostało odłożone do czasu Powtórnego Przyjścia. Mówiąc: „Wykonało się!”, Jezus miał na myśli ustanowienie podstaw dla duchowego zbawienia, które w tym czasie było alternatywnym celem opatrzności.

Właściwa wiara to bezpośredni kontakt z Bogiem poprzez modlitwę oraz zrozumienie prawdy poprzez poprawne odczytanie przesłania Ewangelii. Dlatego Jezus uczył ludzkość, by czciła Boga w „duchu i w prawdzie” (J 4:24).

Chrześcijanie wierzą, że Jezus przyszedł na świat, by umrzeć na krzyżu. Wynika to z nieznajomości podstawowego celu przyjścia Mesjasza oraz z założenia, że duchowe zbawienie, które przyniósł, to wszystko, z czym przyszedł. Jezus pragnął żyć i wypełnić swoje przeznaczenie, tymczasem brak wiary sprawił, że umarł z sercem przepełnionym bólem. Dlatego muszą pojawić się na ziemi wierni o czystych sercach, którzy pocieszą jego zbolałe i smutne serce. Ci ludzie staną w pozycji biblijnej „oblubienicy” i będą wychwalać pragnienia serca Jezusowego. Tylko wtedy Jezus przyjdzie ponownie jako „oblubieniec”. Przed swą śmiercią Jezus przewidywał, że kiedy powróci, ludzie będą mieć trudności z rozpoznaniem, kim jest naprawdę. Dlatego pytał z zatroskaniem: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?” (Łk 18:8).

Z egzegezy biblijnej wynika, że Jezus nie przyszedł po to, aby umrzeć na krzyżu. O prawdziwości powyższych stwierdzeń, najpełniej można się przekonać, pytając w modlitwie samego Jezusa. Jeżeli ktoś nie postrzega rzeczywistości duchowej, powinien szukać świadectw ludzi, którzy posiadają takie zdolności. Człowiek, który chce w pełni zrozumieć serce Jezusa i pogłębić własną wiarę, powinien to czynić. Tylko wtedy stanie się kimś godnym przyjęcia Jezusa w Dniach Ostatnich.