Badanie i praktyka Zasady
Moje zakładki
    Nie masz jeszcze żadnych zakładek.

Część 2. Powtórne Przyjście Eliasza a Jan Chrzciciel

Powtórne przyjście Eliasza zostało przepowiedziane przez proroka Malachiasza: „Oto Ja poślę wam proroka Eliasza przed nadejściem dnia Pańskiego, dnia wielkiego i strasznego” (Mal 3:23). W siedemnastym rozdziale Ewangelii Mateusza Jezus ogłasza, że przepowiednia powrotu Eljasza została wypełniona w osobie Jana Chrzciciela: „Powiadam wam: Eliasz już przyszedł, a nie poznali go i postąpili z nim tak, jak chcieli.”... Wtedy uczniowie zrozumieli, że mówił do nich o Janie Chrzcicielu (Mt 17:12–13). Problem tkwił w tym, że Jan Chrzciciel nie zrozumiał, iż był powtórnym przyjściem Eliasza (J 1:21), nie zrozumiał tego także naród żydowski. Nieświadomość Jana Chrzciciela sprawiła, że zaczął mieć wątpliwości co do osoby Jezusa (Mt 11:3). Ponieważ cieszył się on ogromnym poważaniem, uwierzono właśnie jemu, a nie Jezusowi. Niewypełnienie przez Jana misji stało się głównym czynnikiem, który zmusił Jezusa do pójścia drogą krzyża.

2.1 Wiara Żydów w powrót Eliasza

W okresie Zjednoczonego Królestwa Bóg pragnął zrealizować swój ideał poprzez ustanowienie Świątyni. Ten zamysł został udaremniony przez Szatana w wyniku błędów króla Salomona39. Aby odnowić Świątynię i przygotować naród na przyjście Mesjasza, Bóg posłał do Izraela czterech głównych i dwunastu pomniejszych proroków. Mieli oni oczyścić Izrael ze wszystkich szatańskich wpływów. Bóg posłał również proroka Eliasza, który pokonał kapłanów Baala na górze Karmel i zniszczył ołtarze bożków Ostatecznie Eliasz został uniesiony do nieba na ognistym rydwanie, nastąpiło to jednak zanim zdołał wypełnić otrzymaną od Boga misję (II Kr 2:11). Potęga szatana odrodziła się i nadal przeciwstawiała się Bożej opatrzności. Fundament dla Mesjasza mógł zostać ustanowiony tylko pod warunkiem usunięcia wpływów szatana. Aby Jezus mógł wypełnić ideał świątyni, potrzebny był prorok, który przejąłby niedokończoną misję Eliasza i zerwał więzi łączące ludzkość z Szatanem. Z powodu tej opatrznościowej konieczności prorok Malachiasz przepowiedział, że Eliasz przyjdzie ponownie (Mal 3:23).

Żydzi wierzyli w proroctwa zawarte w Pismach i niecierpliwie oczekiwali nie tylko na Mesjasza, lecz również na powrót Eliasza. Tym bardziej, że prorok Malachiasz zapowiadał przyjście Eliasza, który poprzedzi Mesjasza, by przygotować dla Niego drogę. Eliasz wstąpił do nieba około 850 lat przed narodzeniem Jezusa. Od tamtego czasu przebywa w świecie duchowym. W epizodzie Przemienienia na Górze Tabor duchy Mojżesza i Eliasza pojawiły się uczniom Jezusa (Łk 9:28-36). Wielu Żydów w czasach Jezusa wierzyło, że powracający Eliasz zstąpi z nieba w taki sam sposób, w jaki wstąpił. Żydzi, podobnie jak wielu dzisiejszych Chrześcijan oczekujących przyjścia Jezusa na obłokach, niecierpliwie wpatrywali się w niebo, wypatrując przyjścia Eliasza.

Eliasz powrócił, by wypełnić proroctwo Malachiasza, lecz gdy Jezus zaczął publicznie nauczać, naród żydowski nie był tego świadomy. Nic dziwnego, że jego wystąpienia i proklamacje spowodowały zamieszanie w całej Jerozolimie. Uczniowie Jezusa, wszędzie gdzie się udawali, byli pytani o Eliasza. Nie znając właściwej odpowiedzi, zwrócili się z pytaniem do Jezusa: „Czemu uczeni w Piśmie twierdzą, że najpierw musi przyjść Eliasz?” (Mt 17:10). Jezus odpowiedział im, że oczekiwanym Eliaszem jest Jan Chrzciciel (Mt 17:12-13).

Ponieważ uczniowie wierzyli, że Jezus jest mesjaszem, chętnie zaakceptowali jego świadectwo, że Jan Chrzciciel jest Eliaszem. Jednak czy ludzie, którzy nie znali Jezusa, mogli zaakceptować to kontrowersyjne stwierdzenie? Sam Jezus zdawał sobie sprawę, że nie będzie łatwo uwierzyć w jego słowa, dlatego powiedział: „Jeśli chcecie przyjąć, on jest Eliaszem, który ma przyjść” (Mt 11:14).

Ludziom trudno było uwierzyć tym bardziej, że sam Jan Chrzciciel temu zaprzeczył. Na pytanie Żydów: „Cóż zatem, czy jesteś Eliaszem?” odrzekł: „Nie jestem” (J 1:21).

2.2 Wybór przed którym stanął naród wybrany

Jezus wyraźnie powiedział, że oczekiwanym przez ludzi Eliaszem jest Jan Chrzciciel. Jan otwarcie temu zaprzeczył. Czyim słowom łatwiej było wierzyć? Kto był bardziej wiarygodny i szanowany przez ludzi ówcześnie żyjących — Jezus czy Jan Chrzciciel?

Zastanówmy się nad tym, jak społeczność żydowska postrzegała Jezusa.

Jezus był młodym człowiekiem, bez wykształcenia, wychowanym w domu biednego cieśli. Jako mało znany młody człowiek zaczął nagle występować publicznie, nazywać się „Panem Szabatu”, naruszając zasady szabatu, który był przestrzegany przez pobożnych Żydów z najwyższą czcią (Mt 12:1-8). Jezus miał reputację osoby obalającej Prawo, stanowiące dla Żydów podstawę zbawienia (Mt 5:17). Z tego powodu był prześladowany przez przywódców żydowskich. Jezus powoływał uczniów spośród prostych rybaków, zwracał się do celników i nierządnic, jadał i pił w towarzystwie grzeszników (Mt 11:9). 9 Faryzeuszy i uczonych w Piśmie oburzały niektóre jego stwierdzenia, na przykład to, że celnicy i nierządnice wejdą do Królestwa Niebieskiego przed nimi (Mt 21:31).

Pewnego razu do Jezusa przyszła nierządnica. Płacząc, wytarła jego stopy włosami, ucałowała i namaściła drogocennym olejkiem (Łk 7:37-38). Podobne zachowanie trudne byłoby do przyjęcia nawet dzisiaj; tym bardziej trudne było dla Żydów, których surowy kodeks etyczny nakazywał kamienować cudzołożnice. Jezus nie tylko nie odtrącił kobiety, lecz pochwalił za skruchę, natomiast uczniów skarcił za wrogą wobec niej postawę (Łk 7:44-50).

Wielu uważało, że Jezus stawiał siebie na równi z Bogiem (J 14:9). Zapewniał też, że tylko przez niego człowiek może wejść do Królestwa Niebieskiego (J 14:6), oraz oczekiwał od ludzi, by kochali go bardziej niż rodziców, rodzeństwo, współmałżonka, własne dzieci... (Mt 10:37; Łk 14:26). Dla wielu te słowa i czyny były bluźnierstwem. Nie powinno dziwić, że przywódcy żydowscy odpowiadali często krytyką i drwinami, a w końcu uznali Jezusa za opętanego przez Belzebuba (Mt 12:24). Powyższe przykłady zdają się świadczyć, że w oczach ludzi mu współczesnych Jezus był daleki od wiarygodności.

Zastanówmy się teraz jak postrzegano Jana Chrzciciela?

Jan przyszedł na świat w wybitnej rodzinie, jako syn arcykapłana Zachariasza. Jego poczęcie i narodziny poprzedzały cuda, o których było głośno w całej Judei. Jedno ze szczególnych wydarzeń miało miejsce tuż przed poczęciem Jana: gdy Zachariasz palił w Świątyni kadzidło, pojawił się przed nim anioł i ogłosił, że jego żona Elżbieta (kobieta w podeszłym wieku i niepłodna) wkrótce pocznie syna. Ponieważ Zachariasz sceptycznie potraktował proroctwo anioła, utracił za karę mowę aż do narodzin dziecka57. Sam Jan prowadził przykładne życie religijne, przejawem czego był pobyt na pustyni, gdzie jedynym pokarmem była szarańcza i dziki miód. Jego pobożność robiła tak wielkie wrażenie, że wielu Żydów zastanawiało się, czy przypadkiem nie jest on Mesjaszem. Z tym zapytaniem wysłano do niego delegację kapłanów i lewitów58. Jan cieszył się więc wielkim szacunkiem wśród swoich rodaków.

Zastanówmy się,komu Żydzi byli bardziej skłonni uwierzyć? Wiele wskazuje na to, że słowa Jana były traktowane z większą wiarygodnością. Ludziom łatwiej było uwierzyć stwierdzeniu Jana, że nie jest Eliaszem. Wybierając wersję Jana, ludzie dochodzili do przekonania, że Jezus twierdził, iż Jan jest Eliaszem jedynie, aby poprzeć swe wątpliwe roszczenia do tytułu Mesjasza. W rezultacie Jezus został uznany za oszusta.

Z dnia na dzień wobec Jezusa zaczęła narastać atmosfera wrogości. Jego słowa i czyny przyjmowano z coraz większą obrazą. Posłuch dawany słowom Jana prowadził do jednego wniosku: Eliasz jeszcze nie przyszedł, dlatego nie ma sensu sądzić, że przyszedł Mesjasz.

Jeśli ludzie chcieli trwać przy Malachiaszowym proroctwie, musieli odrzucić mesjańską proklamację Jezusa. Wiara w Jezusa wiązała się z odrzuceniem przepowiedni, że Mesjasz pojawi się po Eliaszu. Żydzi z reguły trzymali się litery proroctw zawartych w Piśmie, stąd łatwiej im było odrzucić Jezusa.

2.3 Niewiara Jana Chrzciciela

Wielu współczesnych Jezusowi Żydów, zarówno przywódców jak i ludzi prostych, darzyło Jana Chrzciciela szacunkiem; niektórzy wręcz myśleli, że jest Mesjaszem. Gdyby Jan Chrzciciel potwierdził słowa Jezusa, przyznając że jest Eliaszem, każdy oczekujący Mesjasza z łatwością uwierzyłby jego świadectwu i poszedł za Jezusem. Niestety, brak zrozumienia Bożej Opatrzności przez Jana spowodował, że zaprzeczył on słowom Jezusa.

Na początku, nad rzeką Jordan Jan zaświadczył o Jezusie: "Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; — wołał — lecz Ten, który idzie za mną mocniejszy jest ode mnie; ja nie jestem godzien nosić Mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem" (Mt 3:11). "Ja Go przedtem nie znałem, ale Ten, który mnie posłał, abym chrzcił wodą, powiedział do mnie: „Ten, nad którym ujrzysz Ducha zstępującego i spoczywającego nad Nim, jest tym, który chrzci Duchem Świętym”. Ja to ujrzałem i daję świadectwo, że On jest Synem Bożym" (J 1:33–34). Bóg objawił Janowi, kim jest Jezus i Jan dał świadectwo o tym objawieniu. Co więcej mówił: „Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską” (J 1:23), przyznając tym samym, że został posłany przed Chrystusem (J 3:28).

Jan, jako człowiek wybrany przez Boga, powinien był zrozumieć, że jest powracającym Eliaszem. Bez względu na trudności ze zrozumieniem powinien był zaufać Jezusowi, pamiętając o objawieniu, które otrzymał. Niestety, Jan, niepomny na to jaka była Wola Boga, odrzucił słowa Jezusa dotyczące jego osoby i poszedł własną drogą. Można sobie wyobrazić smutek Jezusa oraz wielki zawód Boga, gdy patrzył na tragiczną sytuację Swojego Syna.

Jan Chrzciciel zawiódł jako świadek. Ograniczył swą misję do chrztu Jezusa, tudzież pojedynczego świadectwa. Czy tak naprawdę tylko o to chodziło?

W czasie narodzin Jana jego ojciec Zachariasz napełniony Duchem Świętym prorokował, że syn będzie służył Mesjaszowi: „użyczy nam tego, iż... bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze” (Łk 1:74-75). Jan Chrzciciel do końca życia powinien był służyć Jezusowi jako pierwszy i najbardziej oddany uczeń. Tymczasem Jan opuścił Jezusa i chrzcił ludzi na własną rękę. Nic dziwnego, że Żydzi nie wiedzieli za kim pójść i przypuszczali, że Jan jest Mesjaszem (Łk 3:15). Sami przywódcy żydowscy także byli podzieleni63. Doszło wręcz do tego, że w pewnym momencie uczniowie Jezusa i Jana posprzeczali się między sobą o to, który z nich ochrzcił więcej ludzi (J 3:25-26).

Słowa Jana Chrzciciela: „potrzeba, aby on wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3:30) wskazują, że Jan patrzył na Jezusa jak na swego rywala. Gdyby Jan Chrzciciel współpracował z Jezusem i gdyby mieli oni ten sam cel na uwadze, wówczas wzrost Jezusa byłby równoznaczny ze wzrostem Jana, nigdy z jego upadkiem. Jan powinien być najbliższym apostołem Jezusa i pierwszym posłańcem jego Ewangelii. Niestety, nie sprostał tej misji. Jego cenne życie, które miało być poświęcone Jezusowi, zostało ostatecznie zmarnowane na mało istotne sprawy (Mk 6:14-29).

Jak długo umysł i serce Jana Chrzciciela były połączone z Bogiem, uznawał on Jezusa za Mesjasza i dawał o tym świadectwo. Kiedy natchnienie ustąpiło, Jan powrócił do przyziemnego myślenia. Wraz z tym powróciła nieświadomość, która pogłębiła niewiarę. Niezdolny do przyjęcia, że jest powracającym Eliaszem, Jan zaczął jak inni traktować Jezusa z niedowierzaniem. Szczególnie po uwięzieniu, każde słowo i czyn Jezusa wydawały mu się dziwne i wprawiały go w zakłopotanie. W pewnym momencie Jan postanowił rozwiać swoje wątpliwości i wysłał do Jezusa swoich uczniów z zapytaniem: „Czy ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy oczekiwać innego?” (Mt 11:3). Jezus odpowiedział na zapytanie Jana słowami pełnymi wyrzutu i oburzenia.

Jan Chrzciciel już w łonie matki został powołany by służyć Jezusowi. Trudne, ascetyczne życie na pustyni i praca misyjna były elementami przygotowania do tej służby. Kiedy Jezus rozpoczął swoją publiczną działalność, Jan jako pierwszy otrzymał objawienie, kim jest Jezus, i został natchniony przez Boga, by dać o nim świadectwo jako o Synu Bożym. Jednak Jan nie przyjął we właściwy sposób okazanej mu przez Ducha Świętego łaski. Dlatego, kiedy Jezus usłyszał pełne wątpliwości pytanie Jana, nie odpowiedział wprost, że jest Mesjaszem, lecz udzielił okrężnej odpowiedzi: "Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we mnie nie zwątpi" (Mt 11:4–6). Jan wiedział z pewnością o cudach i znakach czynionych przez Jezusa. Przypominając o tym, Jezus miał nadzieję, że uświadomi Janowi, kim naprawdę jest.

Powinniśmy zrozumieć, że kiedy Jezus powiedział „ubogim głoszona jest ewangelia”, wyrażał tym samym swój głęboki smutek z powodu niewiary Jana i pozostałych przywódców żydowskich. Przygotowani Żydzi, a w szczególności Jan Chrzciciel, byli bogatymi ludźmi, cieszącymi się ogromnym błogosławieństwem, łaską i miłością Boga. Odrzucając Jezusa sprawili, że musiał on przemierzać brzegi jeziora Galilejskiego i bezdroża Samarii, aby wśród „ubogich” szukać ludzi gotowych słuchać Ewangelii. Tymi ubogimi byli niewykształceni rybacy, celnicy i nierządnice.

Jezus wolałby zapewne znaleźć uczniów pośród innego rodzaju ludzi. Jako że Jezus przyszedł ustanowić na ziemi Królestwo Niebieskie, potrzebował bardziej ludzi o cechach przywódczych, zdolnych prowadzić tysiące, niż tysiąca ludzi gotowych pójść za przywódcą. Czyż pierwszymi, do których skierował swoją Ewangelię, nie byli przebywający w świątyni kapłani i uczeni w Piśmie? To do nich się udał, szukając ludzi przygotowanych i uzdolnionych.

Niemniej jednak stało się inaczej. W jednej z przypowieści Jezus dał do zrozumienia, że kiedy zaproszeni goście nie przybyli na ucztę, sam musiał przemierzać drogi i bezdroża, zbierając żebraków i kaleki, ślepców i chromych (Łk 14:16-24). Jezus czuł smutek będąc zmuszonym ofiarować bogactwo swojej uczty nieproszonym wyrzutkom społecznym. Wyraził to w słowach sądu: „Błogosławiony, kto we mnie nie zwątpi” (Mt 11:6).

W owym czasie Jan był bardzo podziwiany. Mimo to Jezus osądził jego życie, mówiąc, że ten kto w niego wątpi, nie dostąpi błogosławieństwa bez względu na to, kim by nie był.

Jan zwątpił w Jezusa i w ten sposób nie wypełnił swojej misji: wiernej służby Jezusowi przez całe swe życie.

Kiedy po zadaniu pytania uczniowie Jana Chrzciciela odeszli, wówczas Jezus zauważył, że chociaż Jan był największym spośród wszystkich proroków, to zawiódł w powierzonej mu przez Boga misji: "Między narodzonymi z niewiast — powiedział Jezus — nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w Królestwie Niebieskim większy jest niż on" (Mt 11:11). Każdy, kto przebywa w niebie, został kiedyś zrodzony przez kobietę, żył na ziemi i zmarł. Można by więc przypuszczać, że skoro Jan był największym ze wszystkich zrodzonych z niewiast, powinien być także największy w królestwie niebieskim. Dlaczego więc jest mniejszy nawet od najmniejszego w królestwie niebieskim?

Otóż liczni prorocy, którzy w przeszłości dawali świadectwo o Jezusie, robili to pośrednio, odwołując się do przyszłych wydarzeń. Jan natomiast miał misję bezpośredniego świadczenia o Jezusie. Jeżeli główną misją proroków było zapowiadanie Mesjasza, to Jan Chrzciciel był z pewnością największym z nich. Jednak biorąc pod uwagę jego oddanie Mesjaszowi, był najmniejszy ze wszystkich. W królestwie niebieskim każdy, nawet najmniejszy, wiedział o tym, kim jest Jezus i służył mu z oddaniem. Natomiast Jan Chrzciciel, choć powołany by służyć Mesjaszowi bliżej niż ktokolwiek inny, zostawił Jezusa i poszedł własną drogą. Jan był mniejszy od najmniejszego w królestwie niebieskim ze względu na brak wiary w Jezusa.

Jezus powiedział, że „od czasu Jana Chrzciciela aż dotąd królestwo niebieskie doznaje gwałtu i ludzie gwałtowni je zdobywają” (Mt 11:12). Jan Chrzciciel został powołany jeszcze przed swoim narodzeniem. Prowadził surowe, ascetyczne życie na pustyni. Gdyby trwał przy Jezusie ze szczerym sercem, wówczas stałby się jego głównym apostołem. Ponieważ jednak nie wypełnił swojej misji służenia Jezusowi, pozycję pierwszego ucznia zajął Piotr — „człowiek gwałtowny”. Można przypuszczać, że słowa „od dni Jana Chrzciciela aż dotąd” (Mt 11:16-19) zostały wypowiedziane w odniesieniu nie tyle do ludzi w ogóle, co specyficznie do Jana Chrzciciela.

Swe wystąpienie Jezus zakończył słowami: „mądrość jest usprawiedliwiona przez swe czyny” (Mt 11:19). Gdyby Jan postępował mądrze, to nigdy nie opuściłby Jezusa i wraz z nim dokonałby wielkich rzeczy. Niestety tak się nie stało. Jan nie tylko zaprzepaścił swoje własne życie, lecz także zablokował narodowi żydowskiemu drogę do Jezusa.

To wszystko pozwala nam zrozumieć, że główną przyczyną śmierci krzyżowej Jezusa była niewiara Jana Chrzciciela.

2.4 Co oznacza stwierdzenie, że Jan Chrzciciel był Eliaszem

Jak zostało powiedziane wcześniej: Jan Chrzciciel miał przejąć i dopełnić na ziemi przerwaną misję Eliasza. Biblia potwierdza, że misją Jana było poprzedzać Pana „w duchu i mocy Eliasza”, tak aby nakłonić „serca ojców ku dzieciom”, „nieposłusznych — do usposobienia sprawiedliwych”, a to wszystko, „by przygotować Panu lud doskonały” (Łk 1:17). Jan był powtórnym przyjściem Eliasza nie ze względu na osobę, lecz ze względu na identyczność misji.

Eliasz faktycznie powrócił, ale w sposób duchowy, i starał się pomagać Janowi w wypełnieniu misji, której sam za życia na ziemi nie zdołał wypełnić (Kwestia ta zostanie dokładniej omówiona w następnym rozdziale) (patrz Zmartwychwstanie 2.3.2). Jan Chrzciciel był w pewien sposób „ciałem”, przez które Eliasz mógł działać. Dlatego ze względu na ich wspólną misję Jan i Eliasz mogą być postrzegani jako ta sama osoba.

2.5 Nasza postawa wobec Biblii

Zostało wyjaśnione, że brak wiary Jana Chrzciciela co do osoby Jezusa spowodował ogólny brak wiary u Żydów i ostatecznie doprowadził do ukrzyżowania Mesjasza. Aż do dnia dzisiejszego nikt nie odkrył tej tajemnicy. Wszyscy dotychczas czytaliśmy Biblię z niezachwianym przekonaniem, że Jan był wielkim prorokiem.

Proponowane nowe spojrzenie na misję i osobę Jana Chrzciciela poucza, że każdy z nas powinien się wyzwolić z tradycyjnej postawy wobec wiary; postawy, która nie pozwala kwestionować powszechnych przekonań i tradycyjnych doktryn. Czy nie byłoby błędem uważać, że Jan zawiódł w swojej misji, gdyby w rzeczywistości ją wypełnił? Podobnie nie jest właściwym wierzyć, że Jan wypełnił swoją misję, podczas gdy naprawdę tak się nie stało.

Powinniśmy niestrudzenie pracować nad swoją wiarą, prowadząc poszukiwania w duchu i prawdzie. Nasze rozważania na temat Jana Chrzciciela oparte były na analizie Pisma Świętego. Ludzie, którzy potrafią porozumiewać się ze światem duchowym, mogą zobaczyć sytuację Jana Chrzciciela i potwierdzić, że dotyczące go powyższe objawienie jest całkowicie prawdziwe.